Menu
Hongkong Kierunek Travel

Hongkong czyli kilka dni w mieście drapaczy chmur

Pierwsze wrażenie

Zniżamy się do lądowania i przez okno widzimy wieżowce wyrastające z morza, na wyspach i na lądzie. Są wszędzie! To bardzo zaskakujący widok. Zazwyczaj centra drapaczy chmur skupione są w jednym miejscu. Tutaj są one wszędzie, dodatkowo nad morzem wyspy łączą się ogromnymi połączeniami dróg, są mosty, tunele. Auta wjeżdżają pod wodę i nagle spod wody wracają na ląd albo drogę wiszącą nad wodą. To robi wrażenie. W Hongkongu obowiązuje ruch lewostronny. Trzeba pamiętać o tym również będąc pieszym – tam też mija się z ludźmi drugą stroną 😊  i co najważniejsze – przechodząc przez ulicę najpierw patrzymy w prawo! A najlepiej mieć oczy dookoła głowy.

Na lotnisku okazało się, że taksówka będzie tańsza niż Uber więc zamówiliśmy taxi. I tutaj przeżyliśmy mały szok. Wszystkie taksówki wyglądają tak samo – są dwa modele Toyota Crown i Toyota Comfort i są tak stare, że w Polsce chyba nie wyjechałyby już na drogę. Bagaż nie zmieścił się do bagażnika – ale to nie problem, Pan ustawił walizki tak, że wystawały poza bagażnik i przywiązał je linką. Ja całą drogę modliłam się żeby dojechały razem z nami do hotelu. Kierowca nie był tym wzruszony tak jak ja bo chyba dla niego to chleb powszedni.

Nasz pierwszy hotel w Hongkongu znajdował się w słynnej dzielni Tsim Sha Tsui. To tętniąca życiem dzielnica w południowym Kowloonie.

Już pierwszego wieczoru udaliśmy się do pobliskiej „restauracji”, co w Polsce bardziej zostałoby okrzyknięte barakiem, na słynną kaczkę po pekińsku.

Nie był to nasz pierwszy raz więc nie zaskoczyła nas forma podania pociętej kaczki razem z kośćmi ale dla niektórych mogłoby to być rozczarowujące.  Kawałki mięsa, smażone skórki, i pieczony boczek i ryż były smaczne ale cena była zupełnie nie adekwatna ani do porcji ani do smaku. Niestety jak się później okazało –w Hongkongu tanio nie jest.

Hongkong

Hongkong to miejsce, którego trochę nie da się jednoznacznie określić. Nie jest już brytyjską kolonią, ale też nie funkcjonuje jak typowe chińskie miasto. Oficjalnie jest specjalnym regionem administracyjnym Chin i przez lata działał według zasady „jeden kraj, dwa systemy”.

Miasto podzielone jest na kilka głównych części – najbardziej znane to Hong Kong Island, Kowloon oraz Nowe Terytoria. Pomiędzy nimi kursują promy, metro i ogromna sieć mostów oraz tuneli. Część miasta znajduje się na wyspach, część na lądzie i momentami ma się wrażenie, że całe to miejsce zostało zbudowane bardziej na wodzie niż obok niej.

Hongkong jest niesamowicie gęsty, nowoczesny i pionowy. Tutaj nie buduje się „szeroko” – tutaj buduje się w górę. Drapacze chmur stoją dosłownie wszędzie, często tuż obok gór, dżungli albo zatok pełnych statków.

Jedno miasto – dwa oblicza

Hongkong można poczuć na dwa zupełnie różne sposoby – w zależności od tego, po której stronie zatoki się znajdujemy.

Hong Kong Island sprawia wrażenie bardziej nowoczesnej i uporządkowanej części miasta. To tutaj znajdują się najbardziej futurystyczne wieżowce, szerokie promenady i pocztówkowe widoki znane z Internetu. Wszystko wydaje się bardziej „premium” – nowoczesne budynki, zadbane przestrzenie i ogromne szklane biurowce odbijające światła miasta. Wieczorne spacery promenadą z widokiem na Kowloon robią niesamowite wrażenie.

Z kolei Kowloon ma zupełnie inny klimat. Jest bardziej chaotyczny, starszy i momentami wręcz przytłaczający. Budynki często wyglądają na mocno wysłużone, między nimi ciągną się małe uliczki pełne neonów, lokalnych restauracji i sklepików. To właśnie tutaj bardziej czuć prawdziwy azjatycki klimat – trochę głośny, ciasny i intensywny, ale przez to bardzo autentyczny.

Język

Ku naszemu zaskoczeniu, w wielu miejscach trudno było dogadać się po angielsku – jest to dziwne gdyż jeszcze do niedawna (do 1997 roku) Hongkong był brytyjską kolonią. Nieraz pytając kogoś o coś po angielsku, nie usłyszycie żadnej odpowiedzi albo Miejscowy wyciągnie telefon i narysuje palcem kilka kresek na telefonie co okaże się być odpowiedzią wpisaną w translator.   

Mieszkańcy Hongkongu są dość zamknięci i zdystansowani. Nikt nie patrzy na obcych ludzi, nie przygląda się. Jest to dość ciekawe i zapewnia prywatność.

W grudniu na ulicach Hongkongu spotykaliśmy jedynie Azjatów.

Dyscyplina

Godna podziwu jest dyscyplina i kultura osobista jaką mają w sobie Hongkończycy. Na przystankach autobusowych namalowane są linie gdzie ustawiają się jeden za drugim przyszli pasażerowie. Podjeżdża autobus, otwierają się drzwi i po kolei wszyscy wchodzą do autobusu zajmując miejsca.

W samolocie byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni. Samolot z Singapuru wylądował w Hongkongu, nikt nie rzucił się po bagaże, nikt nie czekał przy wyjściu ani nie pchał się w korytarzu. Wszyscy wychodzili PO KOLEI – rząd po rzędzie. Bez paniki, zachowując dobre tempo. Samolot został opróżniony wzorcowo w tempie szybszym niż zazwyczaj ma to miejsce w Europie.

W restauracjach? Często po jedzeniu płaci się w automatach przy wyjściu skanując QR kod ze stolika lub paragon. Nikt tego nie pilnuje – przynajmniej nie ostentacyjnie ( w Polsce ochroniarz zajął by całe drzwi i nie byłoby opcji go ominąć). A ludzie są uczciwi. Każdy je i płaci. Jakie to proste.

Restauracje

Wszystko po chińsku. Tragedia pomieszana z zażenowaniem. Odpalasz translator i dalej nie wiesz nic. Robi się śmiesznie. Zamawiamy na chybił trafił. Na szczęście – zawsze trafiamy. Chyba jedzenie jest tam po prostu smaczne i trudno nie trafić.

Zazwyczaj zamawia się na kartkach menu. Tam przy każdej pozycji jest pusty kwadracik a ty odhaczasz poszczególne pozycje, które chcesz zamówić. Wygodne.

Nie umiesz jeść pałeczkami? Nie martw się, dostaniesz łyżkę jako alternatywę.

Zostałam mistrzem krojenia łyżką. Czasem dostając całą tacę małych miseczek z różnymi częściami dania czuliśmy, że nie wiem co z czym – trochę głupio wypić wodę do mycia rąk albo zacząć obiad od deseru. Z pomocą przychodziła obserwacja. Jak robią to inni. To pomagało i dawaliśmy radę. To co może zachęcić innych do jedzenia w Hongkongu to informacja, że nasz 3 latek nie pogardził, żadnym jedzeniem tam. Wszystko było smaczne.

Główne atrakcje

Hongkong robi ogromne wrażenie samym wyglądem miasta, ale oprócz tego oferuje masę atrakcji. Co ciekawe – obok nowoczesnych dzielnic pełnych drapaczy chmur można znaleźć góry, plaże, wyspy, świątynie i parki rozrywki. To miejsce jest dużo bardziej różnorodne niż może się wydawać na zdjęciach.

Ocean Park Hong Kong
Chcesz zobaczyć pandy na żywo? W Hongkongu to żaden problem. Ocean Park to połączenie oceanarium, zoo i parku rozrywki. Można tu zobaczyć między innymi pandy wielkie, przejechać się kolejką nad wzgórzami i podziwiać widoki na morze praktycznie z poziomu rollercoastera.

Hong Kong Disneyland
Hongkoński Disneyland jest mniejszy niż ten w Paryżu, ale dzięki temu spokojniejszy i mniej męczący do zwiedzania. Wieczorny pokaz zamku, muzyka i bajkowy klimat sprawiają, że nawet dorośli na chwilę znowu czują się jak dzieci.

Victoria Peak
Victoria Peak to punkt obowiązkowy podczas pobytu w Hongkongu. Widok na zatokę, wieżowce i wzgórza otaczające miasto wygląda niesamowicie. Na szczyt wjechaliśmy tramwajem – w grudniu nie było kolejek więc od razu mogliśmy skorzystać z atrakcji.  Jazda prawie pionowo w górę zrobiła na nas duże wrażenie. Tramwajem wjechaliśmy do piętrowej galerii handlowej. Poniosło nas przy zakupach pamiątek – ale ceny były naprawdę dobre 😊 Z tarasu na same górze widoki były przepiękne! Uważam, że tej atrakcji nie można pominąć będąc w Hongkongu.

Religia

Co ciekawe W Hongkongu nie ma jednej dominującej religii – mieszkańcy często łączą różne wierzenia i tradycje. Najwięcej osób związanych jest z buddyzmem i taoizmem, obecne jest również chrześcijaństwo, islam czy hinduizm, co dobrze pokazuje międzynarodowy charakter tego miasta. Bardzo ciekawym był wystrój miasta w grudniu – piękne dekoracje Bożonarodzeniowe były dosłownie wszędzie. Momentami mieliśmy wrażenie, że miasto jest udekorowane bardziej niż wiele europejskich krajów obchodzących święta.

Noclegi

Ceny są dość wysokie, jest to około 500 zł/doba ze śniadaniem za pokój dwuosobowy. W całym mieście jest znaczny niedobór mieszkań gdyż zwyczajnie nie ma już miejsca na kolejne budynki. Słyszeliśmy również o wycieczkach do „domów klatek” ale nie zainteresowała nas tego typu atrakcja – bo czy warto robić sensacje z czyjejś tragedii?

Transport

Mamy do wyboru miejskie autobusy, tramwaje, szybkie metro, stare taksówki albo nowoczesne samochody zamawiane przez UBER.

W miejskiej komunikacji wszędzie zapłacimy kartą – nie musimy kupować biletów, wystarczy odbić kartę kredytową przy wejściu i wyjściu i gotowe. Za taxi też zazwyczaj można płacić kartą.  

Z ciekawostek – dla rodzin z dziećmi. Zamawiając UBER. Jest opcja wyboru ubera z fotelikiem dziecięcym, wybiera się przedział wiekowy dziecka i taki Uber przyjeżdża. Jest to obowiązkowa opcja dla rodzin z dziećmi, w sytuacji gdy zamówimy „normalnego” ubera to kierowca może nam odmówić przewozu dziecka poza fotelikiem.

Hongkong tramwaj
Hongkong Kierunek travel
taxi Hongkong

Podsumowanie

Warto wybrać się do Hongkongu. Myślę, że tydzień tam wystarczy aby poczuć klimat tego miasta. My wybraliśmy się w porze roku gdzie temperatury sięgały około 23 stopni ale kiedy wybierzecie gorące lato to pewnie spędzicie również trochę czasu na jednej z 40 plaż znajdujących się w okolicach Hongkongu.

Hongkong jest głośny, intensywny i momentami przytłaczający, ale właśnie dzięki temu trudno znaleźć drugie takie miejsce na świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *